Od lat ciągle z tym
samym problemem się borykam na moich zajęciach z dydaktyki języka
angielskiego. Co roku gdy dochodzę do tematu nauczania sprawności receptywnych czyli czytania i słuchania, pod koniec serii zajęć
poświęconych tym zagadnieniom, padają od
studentów zawsze te same pytania: 'A moja nauczycielka, u której odbywam praktyki, zawsze/na
ogół/przeważnie gdy jest słuchanie to każe dzieciom śledzić tekst w
podręczniku i mi sugeruje by robić tak samo bo inaczej dzieci nie
zrozumieją' - mówi jedna studentka, a większość przytakuje, że tak
właśnie się dzieje i u nich 'Czy to jest dobrze? Pan mówi, że nie można
tak robić'. Rzeczywiście, omawiając rozwijanie sprawności słuchania ze
zrozumieniem (SZZ), uczulam studentów na to by nie mieszać SZZ z
czytaniem ze zrozumieniem (CZZ). Innymi słowy, podkreślamy odrębność
tych dwu modalności w pośredniczeniu pomiędzy językiem obcym a tworzącym
się systemem tego języka u uczącego się. Odrębność ta jest oczywista
gdy zdamy sobie sprawę z różnic na poziomie ogólnych procesów
zaangażowanych w rozumienie tekstu pisanego a mowy; procesów, których
zwykli użytkownicy języka, nie będący specjalistami w tej dziedzinie,
sobie nie uświadamiają ponieważ procesy te są wysoce zautomatyzowane i
dokonujące się poza naszą świadomą uwagą. Innym obszarem różnicującym
proces czytania od słuchania jest charakter kanału, przez który przesyłana
jest wiadomość: wzrokowy dla czytania, i dźwiękowy dla słuchania.
Poniżej wyjaśniam o co mi chodzi.
W kontekście powyższej obserwacji a w odniesieniu do czytania, można najogólniej rzecz biorąc powiedzieć, że CZZ polega na odkodowaniu znaków graficznych tj., liter i utworzonych z nich morfemów i wyrazów, i przypisanie im odpowiednich znaczeń, które te wyrazy/wyrażenia ze sobą niosą w danym języku. Proces dekodowania najprawdopodobniej odbywa się poprzez pośrednictwo warstwy dźwiękowej (fonologicznej) języka, chociaż jak pokazują badania nad czytaniem w języku ojczystym, biegli czytelnicy (expert readers) nie koniecznie uświadamiają sobie zapośredniczający charakter procesu dekodowania (czytania) i dekodują słowo pisane bezpośrednio w znaczenie. Innymi słowy, dla biegłego czytelnika w języku ojczystym warstwa graficzna tekstu jest niejako tożsama z warstwą fonologiczną, i pojawienie się wyrazu pisanego automatycznie uruchamia, czy też przywołuje, obraz dźwiękowy tegoż wyrazu w umyśle czytającego. Ale zaznaczmy to jeszcze raz: biegłego i wprawnego czytelnika, który ma do czynienia z tekstem na co dzień i dużo czyta. Inaczej się sprawa ma z niewprawnymi czytelnikami (inexpert/novice readers) języka ojczystego, którzy nie czytają dużo lub robią to sporadycznie (w przypadku dorosłych), lub nie opanowali jeszcze tej umiejętności zbyt dobrze (uczniowie szkół podstawowych). Badania nad takimi użytkownikami języka ojczystego pokazały, że często muszą oni świadomie przywoływać warstwę dźwiękową, której graficzną reprezentacją jest zapisany tekst. Nierzadko proces czytania jest dla nich bolesnym i trudnym doświadczeniem, co ujawnia się w takich zachowaniach jak półgłośne czytanie, wodzenie palcem pod tekstem, poruszanie wargami i inne, których oczywistym wynikiem jest spowolnienie procesu czytania (dekodowania tekstu). Ale to nie wolne czytanie jest największym problemem w przypadku takich czytelników. O wiele ważniejszym jest to, że niewprawne czytanie zakłóca samą istotę czytania, tj., tego po co czytamy. A czytamy po to by zrozumieć przekaz zawarty w tekście.
SZZ jest w tym względzie podobne do CZZ, ale jakże zupełnie od niego różne. Również i tu celem jest zrozumienie treści komunikatu językowego, również i tu następuje proces odkodowania warstwy fizycznej znaku językowego i przyporządkowania przypisanego mu właściwego znaczenia w danym języku. Zasadnicza różnica polega na tym, że w przypadku SZZ uczący się ma do czynienia tylko i wyłącznie z warstwą dźwiękową języka i 'tylko' ją odkodowuje. Proces odkodowania nie dokonuje się poprzez pośredniczący poziom funkcjonowania języka tj., poprzez pismo, lecz dokonuje się bezpośrednio z dźwięku na znaczenie. I dzieje się tak niezależnie od tego czy mamy do czynienia z doświadczonym czy niedoświadczonym użytkownikiem czy to języka rodzimego czy też obcego. Trudno sobie przecież wyobrazić by podczas słuchania przekazu słownego (programów TV, wykładu, słownej audycji radiowej, itp.) słuchający przed zrozumieniem treści przekładał je sobie na pismo czy to mentalnie w głowie czy pisząc sobie docierający do niego przekaz na papierze!* Wobec tego, jeżeli proces słuchania ze zrozumieniem tak wygląda w języku ojczystym to dlaczego nauczając tej samej umiejętności w języku obcym każemy uczniom by, wykonując zadania do SZZ, jednocześnie śledzili wzrokiem tekst? Robiąc tak pozbawiamy ich sposobności do rozwijania umiejętności rozumienia ze słuchu, jak i umiejętności czytania ze zrozumieniem.
Słuchanie pod tym względem jest inne. Tu tempo jest narzucone przez mówiącego lub odsłuchiwane nagranie, i nie ma możliwości powrotu do już wypowiedzianego a niezrozumiałego fragmentu wypowiedzi (nie do końca jest to tak, ale uogólniamy). Uczeń słuchając tekstu jest w mniej komfortowej sytuacji niż gdy go czyta i poziom stresu (listening anxiety) związanego z obawą, że nie zrozumie przekazu jest większy.
1. n-ciel wprowadza uczniów w temat słuchania (lead-in)
2. wprowadza kluczowe słownictwo (pre-teaching vocab)
3. daje pierwsze zadanie na rozumienie ze słuchu
4. odtwarza tekst z CD jednocześnie mówiąc uczniom by śledzili tekst nagrania w podręczniku
5. sprawdza z klasą poprawność wykonania zadania co ma określić ich poziom zrozumienia tekstu
Dekodowanie znaczenia
Zacznijmy od trywialnej i oczywistej obserwacji: Komunikowanie się ludzi to przesyłanie sobie znaczeń. Znaczenia, które mam w głowie, nie mogą zostać przeze mnie, ot tak, po prostu umieszczone w głowie mojego rozmówcy (przynajmniej na razie telepatia jest niemożliwa). Aby przekazać moje znaczenie muszę je zakodować w formę fizykalną (dźwięk, lub pismo) i przesłać do odbiorcy kanałem dźwiękowym (mowa), lub wizualnym (tekst), który z kolei je odkoduje w znaczenie. Innymi słowy, aby móc się komunikować w języku potrzebujemy nośnika dla znaczeń.W kontekście powyższej obserwacji a w odniesieniu do czytania, można najogólniej rzecz biorąc powiedzieć, że CZZ polega na odkodowaniu znaków graficznych tj., liter i utworzonych z nich morfemów i wyrazów, i przypisanie im odpowiednich znaczeń, które te wyrazy/wyrażenia ze sobą niosą w danym języku. Proces dekodowania najprawdopodobniej odbywa się poprzez pośrednictwo warstwy dźwiękowej (fonologicznej) języka, chociaż jak pokazują badania nad czytaniem w języku ojczystym, biegli czytelnicy (expert readers) nie koniecznie uświadamiają sobie zapośredniczający charakter procesu dekodowania (czytania) i dekodują słowo pisane bezpośrednio w znaczenie. Innymi słowy, dla biegłego czytelnika w języku ojczystym warstwa graficzna tekstu jest niejako tożsama z warstwą fonologiczną, i pojawienie się wyrazu pisanego automatycznie uruchamia, czy też przywołuje, obraz dźwiękowy tegoż wyrazu w umyśle czytającego. Ale zaznaczmy to jeszcze raz: biegłego i wprawnego czytelnika, który ma do czynienia z tekstem na co dzień i dużo czyta. Inaczej się sprawa ma z niewprawnymi czytelnikami (inexpert/novice readers) języka ojczystego, którzy nie czytają dużo lub robią to sporadycznie (w przypadku dorosłych), lub nie opanowali jeszcze tej umiejętności zbyt dobrze (uczniowie szkół podstawowych). Badania nad takimi użytkownikami języka ojczystego pokazały, że często muszą oni świadomie przywoływać warstwę dźwiękową, której graficzną reprezentacją jest zapisany tekst. Nierzadko proces czytania jest dla nich bolesnym i trudnym doświadczeniem, co ujawnia się w takich zachowaniach jak półgłośne czytanie, wodzenie palcem pod tekstem, poruszanie wargami i inne, których oczywistym wynikiem jest spowolnienie procesu czytania (dekodowania tekstu). Ale to nie wolne czytanie jest największym problemem w przypadku takich czytelników. O wiele ważniejszym jest to, że niewprawne czytanie zakłóca samą istotę czytania, tj., tego po co czytamy. A czytamy po to by zrozumieć przekaz zawarty w tekście.
SZZ jest w tym względzie podobne do CZZ, ale jakże zupełnie od niego różne. Również i tu celem jest zrozumienie treści komunikatu językowego, również i tu następuje proces odkodowania warstwy fizycznej znaku językowego i przyporządkowania przypisanego mu właściwego znaczenia w danym języku. Zasadnicza różnica polega na tym, że w przypadku SZZ uczący się ma do czynienia tylko i wyłącznie z warstwą dźwiękową języka i 'tylko' ją odkodowuje. Proces odkodowania nie dokonuje się poprzez pośredniczący poziom funkcjonowania języka tj., poprzez pismo, lecz dokonuje się bezpośrednio z dźwięku na znaczenie. I dzieje się tak niezależnie od tego czy mamy do czynienia z doświadczonym czy niedoświadczonym użytkownikiem czy to języka rodzimego czy też obcego. Trudno sobie przecież wyobrazić by podczas słuchania przekazu słownego (programów TV, wykładu, słownej audycji radiowej, itp.) słuchający przed zrozumieniem treści przekładał je sobie na pismo czy to mentalnie w głowie czy pisząc sobie docierający do niego przekaz na papierze!* Wobec tego, jeżeli proces słuchania ze zrozumieniem tak wygląda w języku ojczystym to dlaczego nauczając tej samej umiejętności w języku obcym każemy uczniom by, wykonując zadania do SZZ, jednocześnie śledzili wzrokiem tekst? Robiąc tak pozbawiamy ich sposobności do rozwijania umiejętności rozumienia ze słuchu, jak i umiejętności czytania ze zrozumieniem.
Indywidualizacja czytania a słuchania
Po drugie, proces czytania i słuchania różni się stopniem indywidualizacji tempa i czasu, który tej czynności poświęcamy. Czytając dekodujemy tekst w tempie, które jest dla nas najbardziej odpowiednie, w którym czujemy się najbardziej komfortowo, oraz które jest optymalnie dostosowane do naszych wewnętrznych uwarunkowań (biegłość czytania, znajomość słownictwa, pojemność pamięci roboczej, zmęczenie itp.), jak i uwarunkowań wypływających z tekstu (trudność merytoryczna, trudność składniowa, wielkość liter, szerokość spacji itp.). Innymi słowy, to my sami ustalamy tempo i szybkość czytania, i w tym sensie proces ten jest wysoce zindywidualizowany. Jest on również aktem 'prywatnym', odbywającym się w przestrzeni ograniczonej i w bliskości z tekstem. Jest również aktem mniej stresującym szczególnie w kontekście nauki języka obcego, bo uczeń ma większe szanse by zrozumieć trudniejsze fragmenty (zdania, frazy, wyrazy) tekstu przez zatrzymanie na nich wzroku, przeczytanie jeszcze raz przeczytanego fragmentu itp.Słuchanie pod tym względem jest inne. Tu tempo jest narzucone przez mówiącego lub odsłuchiwane nagranie, i nie ma możliwości powrotu do już wypowiedzianego a niezrozumiałego fragmentu wypowiedzi (nie do końca jest to tak, ale uogólniamy). Uczeń słuchając tekstu jest w mniej komfortowej sytuacji niż gdy go czyta i poziom stresu (listening anxiety) związanego z obawą, że nie zrozumie przekazu jest większy.
SZZ i CZZ w klasie
Teoretycznie można wyróżnić dwie sytuacje dydaktyczne kiedy jedną modalność (słuchanie; czytanie) wspiera się drugą (czytaniem; słuchaniem). Najczęściej spotykaną w praktyce szkolnej jest sytuacja gdy celem dydaktycznym jest rozwijanie rozumienia ze słuchu. Pojawia się wówczas w podręczniku polecenie: 'Listen and read'. Abstrahując od tego jakie są różne możliwe scenariusze przeprowadzenia takiej lekcji, najczęściej rozwija się ona tak:1. n-ciel wprowadza uczniów w temat słuchania (lead-in)
2. wprowadza kluczowe słownictwo (pre-teaching vocab)
3. daje pierwsze zadanie na rozumienie ze słuchu
4. odtwarza tekst z CD jednocześnie mówiąc uczniom by śledzili tekst nagrania w podręczniku
5. sprawdza z klasą poprawność wykonania zadania co ma określić ich poziom zrozumienia tekstu
Powstaje
oczywiste pytanie - zrozumienia tekstu w jakiej formie: dźwiękowej, czy
graficznej? Odpowiedź jest oczywista. Każdy tekst przeprowadzony według
procedury jak wyżej jest bardziej rozwijaniem umiejętności czytania ze
zrozumieniem, a na pewno już w najmniejszym stopniu nie rozwija
umiejętności docelowej tj., SZZ. Przyjrzyjmy się
bliżej dlaczego. W sytuacji gdy nauczyciel chce rozwijać SZZ i dając
uczniom zadania do tekstu, poleca im równocześnie czytanie wysłuchiwanego
tekstu wprowadza uczniów w stan konfuzji i pomieszania bo ci nie są w
stanie przetwarzać tekstu ani w jednej ani w drugiej modalności w tym
samym czasie. Z początku starają się zrozumieć tekst czytając go w takt
tego co słyszą, ale wkrótce okazuje się, że nie nadążają z czytaniem i
by sprostać zadaniom danym przez nauczyciela (listening comprehension tasks)
odpuszczają słuchanie, zwalniają i czytają tekst swoim tempem ignorując
docierający do nich dźwięk. I tak to co miało być rozwijaniem SZZ
zamieniło się w coś podobnego do CZZ.
Ciekawe jest to, że drugą z teoretycznie możliwych sytuacji 'wspomagania jednej umiejętności drugą' tj., czytanie wspomagane słuchaniem, nauczyciele rzadziej i z mniejszym wewnętrznym przekonaniem stosują na lekcjach języka obcego, chociaż coraz częściej podręczniki im to zalecają w notatkach dla nauczycieli. Najbardziej oczywistym powodem takiego 'asymetrycznego' stanu rzeczy jest, według mnie, prosty fakt większej trudności jaką sprawia uczniom 'rozumienie ze słuchu' niż 'czytanie ze zrozumieniem'. Nauczyciele na ogół stosują 'wspomaganie słuchania czytaniem' w sytuacji gdy po pierwszym odsłuchaniu tekstu stwierdzają, że uczniowie nie są w stanie wykonać zadań na zrozumienie. Dochodzą wówczas do błędnego przekonania, że słuchanie jest dla ich uczniów za trudne i by je ułatwić, polecają im by słuchając czytali. Robiąc tak pozbawiają ich skutecznie możliwości rozwinięcia jednej jak i drugiej sprawności. A dobrze przygotowany do pracy nauczyciel przecież wie co należy zrobić by słuchanie, które uważa, że będzie za trudne dla jego uczniów, ułatwić uczniom, tak by nie tylko wykazali się zrozumieniem tekstu w zakresie wymaganym do wykonania prostych zadań na zrozumienie, ale również by rozwinęli swoją umiejętność SZZ. Jest na to dziesiątki sposobów i nie miejsce by o nich tu pisać.
Przykładem rutynowo stosowanej a opisywanej tu procedury 'Read and Listen' może być powszechnie stosowany w gimnazjach podręcznik 'English in Mind 1', skądinąd całkiem, moim zdaniem, niezły ale niestety trochę mieszający nauczycielom w głowach jeśli chodzi o interesujące nas zagadnienie. I tak na przykład tekst w Unit 1 z wspomnianego podręcznika jest o wielojęzyczności jako zjawisku typowym dla obszarów gdzie stykają się różne kultury. Swoją drogą ciekawy tekst, poznawczo i kulturowo, ale cóż z tego gdy pierwsze polecenie to: "Przeczytaj i wysłuchaj tekstu i odpowiedz na pytanie ...." i nie wiadomo co ma rozwijać, CZZ czy SZZ, czy jeszcze coś innego.
Podsumujmy. W kontekście nauki języka obcego, nauczanie sprawności tzw., receptywnych powinno się odbywać niezależnie i osobno, bez wspomagania jednej modalności drugą. Nauczyciele najczęściej wspomagają SZZ jednoczesnym śledzeniem tekstu gdy wydaje im się, że słuchanie jest za trudne dla uczniów, albo wówczas gdy sugeruje tak podręcznik. Robiąc tak wykazują się kompletnym nie zrozumieniem procesów według których przebiega czytanie i słuchanie (zresztą autorzy tych podręczników również). Przypomnę jeszcze raz, że mówimy cały czas o takiej sytuacji kiedy nauczyciel planuje rozwijanie umiejętności rozumienia ze słuchu i jednocześnie każe uczniom czytać tekst, który wysłuchują. Nie oznacza to wcale, że ćwiczenia takiego jak powyżej W OGÓLE nie powinniśmy robić w klasie. Wręcz przeciwnie i jak najbardziej, ale PO TYM jak już zrobiliśmy SZZ, przeprowadziliśmy jakieś focus-on-vocabulary/grammar tasks, odbyliśmy speaking activity i zostało nam trochę czasu i mówimy uczniom: 'A teraz pozłuchajmy jeszcze raz i zobaczmy jak to wszystko wygląda w piśmie.' Dlaczego nie?
* Powód, dla którego tak się nie dzieje jest oczywisty. Język w swej prymarnej i najbardziej podstawowej formie (również biologicznej) jest dźwiękiem, a nie pismem. Język wyewoluował jako system semantyczny kodowania abstrakcyjnych znaczeń w fizykalną formę dźwięku produkowanego przez aparat mowny człowieka, a nie w fizykalną formę kształtów/znaków wytwarzanych przez człowieka na jakimś trwałym podłożu. Innymi słowy biologicznie i ewolucyjnie mowa była najpierw a pismo to wynik kultury (cywilizacji) i jest wtórne w stosunku do języka-jako-dźwięku.
Ciekawe jest to, że drugą z teoretycznie możliwych sytuacji 'wspomagania jednej umiejętności drugą' tj., czytanie wspomagane słuchaniem, nauczyciele rzadziej i z mniejszym wewnętrznym przekonaniem stosują na lekcjach języka obcego, chociaż coraz częściej podręczniki im to zalecają w notatkach dla nauczycieli. Najbardziej oczywistym powodem takiego 'asymetrycznego' stanu rzeczy jest, według mnie, prosty fakt większej trudności jaką sprawia uczniom 'rozumienie ze słuchu' niż 'czytanie ze zrozumieniem'. Nauczyciele na ogół stosują 'wspomaganie słuchania czytaniem' w sytuacji gdy po pierwszym odsłuchaniu tekstu stwierdzają, że uczniowie nie są w stanie wykonać zadań na zrozumienie. Dochodzą wówczas do błędnego przekonania, że słuchanie jest dla ich uczniów za trudne i by je ułatwić, polecają im by słuchając czytali. Robiąc tak pozbawiają ich skutecznie możliwości rozwinięcia jednej jak i drugiej sprawności. A dobrze przygotowany do pracy nauczyciel przecież wie co należy zrobić by słuchanie, które uważa, że będzie za trudne dla jego uczniów, ułatwić uczniom, tak by nie tylko wykazali się zrozumieniem tekstu w zakresie wymaganym do wykonania prostych zadań na zrozumienie, ale również by rozwinęli swoją umiejętność SZZ. Jest na to dziesiątki sposobów i nie miejsce by o nich tu pisać.
Przykładem rutynowo stosowanej a opisywanej tu procedury 'Read and Listen' może być powszechnie stosowany w gimnazjach podręcznik 'English in Mind 1', skądinąd całkiem, moim zdaniem, niezły ale niestety trochę mieszający nauczycielom w głowach jeśli chodzi o interesujące nas zagadnienie. I tak na przykład tekst w Unit 1 z wspomnianego podręcznika jest o wielojęzyczności jako zjawisku typowym dla obszarów gdzie stykają się różne kultury. Swoją drogą ciekawy tekst, poznawczo i kulturowo, ale cóż z tego gdy pierwsze polecenie to: "Przeczytaj i wysłuchaj tekstu i odpowiedz na pytanie ...." i nie wiadomo co ma rozwijać, CZZ czy SZZ, czy jeszcze coś innego.
Podsumujmy. W kontekście nauki języka obcego, nauczanie sprawności tzw., receptywnych powinno się odbywać niezależnie i osobno, bez wspomagania jednej modalności drugą. Nauczyciele najczęściej wspomagają SZZ jednoczesnym śledzeniem tekstu gdy wydaje im się, że słuchanie jest za trudne dla uczniów, albo wówczas gdy sugeruje tak podręcznik. Robiąc tak wykazują się kompletnym nie zrozumieniem procesów według których przebiega czytanie i słuchanie (zresztą autorzy tych podręczników również). Przypomnę jeszcze raz, że mówimy cały czas o takiej sytuacji kiedy nauczyciel planuje rozwijanie umiejętności rozumienia ze słuchu i jednocześnie każe uczniom czytać tekst, który wysłuchują. Nie oznacza to wcale, że ćwiczenia takiego jak powyżej W OGÓLE nie powinniśmy robić w klasie. Wręcz przeciwnie i jak najbardziej, ale PO TYM jak już zrobiliśmy SZZ, przeprowadziliśmy jakieś focus-on-vocabulary/grammar tasks, odbyliśmy speaking activity i zostało nam trochę czasu i mówimy uczniom: 'A teraz pozłuchajmy jeszcze raz i zobaczmy jak to wszystko wygląda w piśmie.' Dlaczego nie?
* Powód, dla którego tak się nie dzieje jest oczywisty. Język w swej prymarnej i najbardziej podstawowej formie (również biologicznej) jest dźwiękiem, a nie pismem. Język wyewoluował jako system semantyczny kodowania abstrakcyjnych znaczeń w fizykalną formę dźwięku produkowanego przez aparat mowny człowieka, a nie w fizykalną formę kształtów/znaków wytwarzanych przez człowieka na jakimś trwałym podłożu. Innymi słowy biologicznie i ewolucyjnie mowa była najpierw a pismo to wynik kultury (cywilizacji) i jest wtórne w stosunku do języka-jako-dźwięku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz