niedziela, 25 października 2015

'Nienormalne' wyniki matury / Abnormal results of Polish school final examinations (Matura)

Tegoroczna matura* powoli dobiega końca, a ja się zastanawiam czy i w tym roku CKE opublikuje w raporcie końcowym kompromitujące ją rozkłady wyników z poszczególnych przedmiotów tak jak to robiła dotychczas. Cóż takiego jest w tych wykresach rozkładu wyników, że aż tak mocnego słowa w stosunku do, skądinąd zawsze przeze mnie chwalonej instytucji, używam? Otóż spieszę z wyjaśnieniem o co mi chodzi. Każdy kto choć w niewielkim stopniu miał do czynienia z podstawami statystyki a w szczególności z najprostszymi opisami zdarzeń w postaci statystyk opisowych wie, że rozkład wyników ze zdarzeń w miarę losowych a przeprowadzonych na stosunkowo licznej grupie badanych będzie rozkładem normalnym. Normalny rozkład wyników/zdarzeń przedstawiany w formie wykresu zwanego histogramem wygląda jak przekrój dzwonu czyli po angielsku bell-shaped. Oznacza to, że wyników ekstremalnych (najwyższych i najniższych) w takim rozkładzie jest najmniej, a wyników typowych (średnich) najwięcej. Opisują to odpowiednie statystyki. Normalny rozkład charakteryzuje się również tym, że rozkład wyników pomiędzy wynikami ekstremalnymi a średnimi po obu stronach jest równomierny bez większych i dramatycznych skoków od 'linii normalności'. Przykład prawie 'idealnie' normalnego rozkładu zamieszczam poniżej. 
 

Histogram ten pokazuje rozkład wyników z egzaminu maturalnego z języka polskiego na poziomie rozszerzonym z roku 2011 ze strony 23 sprawozdania CKE. Z danych umieszczonych poniżej histogramu dowiadujemy się, że maturę z j. pol. na poziomie rozszerzonym zdawało w całej Polsce 36155 abiturientów. Wyniki w całej populacji zdających rozłożyły się prawie, że idealnie normalnie. Występują co prawda pojedyncze skoki w wynikach na prawym zboczu krzywej ale ogólna tendencja wyrażana teoretyczną linią normalnego rozkładu jest zachowana. I tego można się było spodziewać bo im większa liczba pomiarów (badanych) tym bardziej rozkład tych zbliżać się będzie do rozkładu normalnego. Oczywiście nie jest tak zawsze a zależy to od natury przedmiotu, obiektu, czy cechy której pomiaru dokonujemy. Przechodzę teraz do rzeczy. Otóż, jeżeli ten rozkład powyżej porównamy z tym który utworzyły wyniki abiturientów z tego samego roku i przedmiotu ale z poziomu podstawowego to obraz nam się całkowicie zmienia. 
 
Okazuje się, że lewe zbocze krzywej (w stronę wyników słabszych) nagle zostaje w którymś miejscu rozdarte przez gwałtowny wzrost wyników. Pozostała część wyników najsłabszych tworzy przy tym coś jakby odrębny wykres, oddzielny od tego wcześniejszego. Co to może oznaczać i jak interpretować ten histogram o tym za chwilę. Zobaczmy czy taka oczywista 'abnormalność' rozkładu jest przypadkiem jednostkowym, jakąś cechą idiosynkratyczną, która ujawniła się na maturze podstawowej z języka polskiego w 2011 roku, czy też może pojawia się w rozkładach wyników z innych przedmiotów, poziomów a może i w innych latach? Lektura sprawozdania CKE z osiągnięć maturzystów z 2012 roku (http://www.cke.edu.pl/pl/73-informacja-o-wynikach.html) pokazuje podobnie histogramy dla poziomu podstawowego dla j. polskiego (str. 18), wiedzy o społeczeństwie (str. 39), biologii na str. 79, geografii na str. 115, języka angielskiego na str. 157 i tak dalej. Wszystkie te wykresy rozkładu wyników z tych przedmiotów ujawniają niepokojącą i intrygującą 'nienormalność' po lewej stronie krzywej, w postaci nagłego wzrostu ilości abiturientów osiągających dany poziom punktowy osiągnięć z egzaminu, po czym, dla następnych dwu czy trzech mniejszych wartości punktowych ilość abiturientów dramatycznie spada, nierzadko do poziomu minimalnego. Widać to wyraźnie na histogramach w sprawozdaniach CKE. Dostrzec tu można pewną regularność. A mianowicie 'nienormalności', o której tu mowa, jeżeli występują to w przeważającej mierze w przedmiotach na poziomie podstawowym. Co oznaczają te 'abnormalne' przebiegi i jak interpretować te histogramy? Pomocnym nam będzie odpowiedź na pytanie czy miejsce tego 'wahnięcia' na krzywej przebiegu jest przypadkowe czy może również podlega jakiejś regularności? Zajrzyjmy w tym celu ponownie do sprawozdania CKE na jej stronie internetowej, ale tym razem z 2010 roku. Na stronie 15 znajduje się histogram pokazujący rozkład wyników dla języka polskiego na poziomie podstawowym. Jest on prawie, że identyczny z histogramami z 2011 i 2012 roku. 'Wahnięcie' nasze występuje w okolicach 21 z 70 punktów możliwych do zdobycia z całości egzaminu. Dlaczego akurat aż tylu zdających uzyskało tu 21, 22 i 23 punkty 'wbrew' niejako oczekiwanej krzywej, która przewidywała na tym odcinku spadek? Odpowiedź jest prosta. 21 punktów to 30% z 70 punktów potrzebnych by zdać egzamin. Jak to się stało, że aż tylu zdających 'odeszło' od normalnej tendencji, którą przewiduje statystyka dla tak dużych prób? Otóż, nie odeszli oni wcale a wcale od przewidywanej krzywej lecz ich wyniki ZOSTAŁY 'NACIĄGNIĘTE'  przez sprawdzających i tym samym podwyższone do 'magicznej' liczby 30 procent. A wszystko po to by abiturienci ci nie psuli statystyk zdawalności matury. Te same manipulacje na etapie poprawiania prac miały miejsce w wszystkich przedmiotach i poziomach, w których histogram pokazuje odejście od normalnego, oczekiwanego przebiegu krzywej. Zobaczmy czy można w przybliżeniu oszacować jakiej ilości abiturientów CKE rękoma egzaminatorów poprawiających prace pomogła zdać maturę z języka polskiego i z języka angielskiego na poziomie podstawowym w ubiegłych latach. W tym celu trzeba na histogramie oszacować na ile procent odstają 'słupki' histogramu z danego roku, dodać je do siebie i oszacować ile to jest osób znając ogólną liczbę zdających przedmiot. I tak, dla języka polskiego z 2010 'abnormalność' wykresu widoczna jest wyraźnie dla czterech wartości punktów: 21, 22, 23 i 24. Te 'słupki' najbardziej odstają od teoretycznej krzywej. Odmierzając teraz na 'oko' długość tych odstających ponad przewidywaną linię krzywej słupków otrzymamy z grubsza: 1% dla 21; 0,7% dla 22, 0,3% dla 23 i 0,1% dla 24 punktów. Razem daje to 2,1% abiturientów, którym naciągnięto wyniki. W skali kraju daje to około 7.737 abiturientów, którzy de facto nie zdali matury z języka polskiego na poziomie podstawowym bo nie uzyskali wymaganego (śmiesznego zresztą) minimum 30% punktów, ale którym komisje poprawiające prace pomogły 'doskrobać' te kilka brakujących punktów. W przypadku języka angielskiego sytuacja jest mniej dramatyczna ale dotyczy też dużej liczby, bo około 1.232 abiturientów, których 'wyciągnięto' spod kreski 30%.

Jak widać, praktyka 'podciągania' wyników abiturientów, którzy uzyskali mniej o 1, 2 lub nawet 3 punkty niż wymagane 30% jest powszechnie stosowana przez CKE. Egzaminatorzy są nierzadko zmuszani do 'doszukiwania' się tych brakujących kliku punktów w pracach abiturientów i robią to pod presją przewodniczących komisji, a ci z kolei, pod presją wytycznych z CKE. A że tak jest wiem, bo sam jestem szeregowym egzaminatorem i poprawiałem prace maturalne (przeważnie na poziomie podstawowym).  


W kontekście powyższego chciałbym zauważyć, co następuje. Po pierwsze, praktyka doszukiwania się w pracach, które są na granicy zdawalności, dodatkowych punktów jest powszechna. Sam doświadczałem tego, że podczas poprawiania prac z języka angielskiego na poziomie podstawowym, weryfikatorzy bądź kierownicy zespołów, zgodnie z zaleceniami ‘z góry’, na siłę doszukiwali się punktów w pracach na granicy zdawalności. W przeważającej części przypadków decyzje te były błędne i nie oparte na żadnych merytorycznych kryteriach poprawności językowej. Nigdy nie zgadzałem się z taką praktyką i uważałem ją za szkodliwą dla idei obiektywnego pomiaru. Odczucia moje były udziałem wszystkich egzaminatorów z zespołu, w którym pracowałem. Opinie podobne słyszałem od egzaminatorów z innych zespołów, którzy jednoznacznie źle oceniali tę praktykę. Po drugie, praktyka ta podważa podstawowe zasady na jakich zbudowano egzamin maturalny jako zewnętrzną, obiektywną i rzetelną formę oceny wyników nauczania w szkołach średnich. Podważa ona zaufanie do egzaminu maturalnego jako bezstronnego narzędzia oceny nie ulegającego naciskom koniunkturalnych trendów, czy ulegającą naciskowi opinii publicznej. Po trzecie, a przy założeniu, że powodem tej praktyki jest chęć uniknięcia zwiększenia liczby kandydatów niezdających matury, praktyka ta czyni z Centralnej Komisji Egzaminacyjnej ‘organ’ polityczny, a nie obiektywny i niezależny od nikogo i niczego probierz efektów kształcenia na poziomie szkolnictwa średniego.

* Tekst pisany 15 maja 2015 roku.

(Do napisania tego postu skłonił mnie komentarz internauty pod pseudonimem 'eudialit', który znalazłem tu: http://www.wykop.pl/ramka/797645/wyniki-matury-sprzeczne-z-zasada-prawdopodobienstwa/)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz